Jaén to jedna z ośmiu prowincji andaluzyjskich, znana jako el paraíso interior ze względu na swoje położenie. Ja nazwałabym ją raczej el paraíso de la aceituna – gdziekolwiek spojrzysz, jesteś otoczona gajami oliwnymi.
Był letni poranek, kiedy po raz pierwszy wyruszyliśmy w podróż samochodem z Sewilli do Polski. Cztery dni i trzy noce – tres noches y cuatro días, ni más ni menos.
Sierpień, jak co roku, spędzam w Polsce. Uwielbiam lato, słońce i ciepło, ale sierpniowe upały w Sewilli są dla mnie nie do zniesienia. Rok temu wyjechaliśmy nad morze, bo miałam dość słuchania mojego kochanego Aarona en Polonia no hay playas.
Serię wpisów o plażach o zabawnych nazwach rozpoczęłam plażą w Kadyksie, więc stwierdziłam, że zakończę ją również tutaj. Cala de Puntalejo – czyli mała plaża „Daleki Przylądek” (la punta / el cabo – przylądek, lejos – daleko) – położona jest w malowniczym miejscu, więc postanowiłam sprawdzić ją osobiście.
Była Rota. Było El Rompido. Było Rompe-culos. Ale Mata-las-cañas? To już chyba przesada. Zabij-piwka? Tak to właśnie brzmi – i może dlatego właśnie tylu sewilczyków ucieka tu latem, szukając wytchnienia od upału.
Rompeculos – dzika plaża o dzikiej nazwie, której się nie zapomina 😅 Jeśli myślisz, że Hiszpania już niczym Cię nie zaskoczy – poznaj Rompeculos. Tak, ta plaża naprawdę istnieje i tak właśnie się nazywa.
Plaże prowincji Huelva nie mają końca. Rozciągają się szeroko, dziko i spokojnie – idealne na każdą porę roku. Islantilla, położona na Costa de la Luz (dosł. wybrzeże światła), dokładnie między Isla Cristina a La Antilla – od których zresztą pochodzi nazwa tego miejsca.
Choć nasza wizyta w Sierra de Gredos była krótka, zostawiła po sobie długi cień wspomnień. Takie chwile mają ogromną wartość – nie chodzi o „zaliczanie” miejsc, ale o bycie aquí y ahora, z naturą. Sierra de Gredos to pasmo górskie w centralnej części Półwyspu Iberyjskiego, należące do Gór Kastylijskich (Sistema Central).
Sewilla wiosną jest pełna wydarzeń, świąt i celebracji, co dodaje jej jeszcze więcej uroku. Jednym z takich momentów jest Feria de Abril. Zaczyna się dwa tygodnie po obchodach Wielkiego Tygodnia. Nie wystarczy o niej opowiedzieć – trzeba ją przeżyć.
Sierra de las Nieves to szczególne dla mnie miejsce, choć… po raz pierwszy pojechałam tam do pracy! Tak właśnie, ale o tym później. Według Google Maps z lotniska w Maladze jedzie się tam godzinę – mnie zajęło półtorej. Bo tak, boję się prowadzić szybko po górskich zakrętach.